Przedświąteczna paranoja.

Też czujecie jak świat nagle zamierza przyspieszyć?


Jeszcze przed chwilą powolnie ciągnęły się wakacje. Chwile spędzone z przyjaciółmi wydawały się trwać w nieskończoność. Ciepło powoli nas wykańczało. Nie ograniczał nas czas czy chęci. Wydawało nam się, że możemy wszystko, a chwile, które przeżywamy będą trwały wiecznie. Codzienna wolność zaczęła się przeradzać w monotonię. Rutyna, z której tak bardzo chcieliśmy się wyrwać przed kilkoma miesiącami przybrała zwyczajnie inną formę.



Nagle wszystko się urwało. Przyszedł rok szkolny, zaczęły się obowiązki i siłą rzeczy regularny tryb życia. Na początku staraliśmy się osiągnąć jak najlepsze wyniki w szkole czy pracy. Chodzić spać o 23, wstawać o 7. Posiłki koniecznie co trzy godziny, wysiłek fizyczny cztery razy w tygodniu. Po tym jak zwykle nastąpił zwrot akcji. Wraz z coraz krótszym dniem maleje w nas chęć do życia, a wespół z pogodą ochładza się nastrój. Niby powtarzający się schemat, a co roku i tak o nim zapominamy - jak drogowcy o śniegu.



Raptem wybudziliśmy się z wakacji, a już zostaliśmy przytłoczeni wymuszoną radością świąt. Nacisk ze strony rodziny i znajomych - szczęście, radość i ciasteczka, aż mdli! Karpia dręczymy już od listopada, dusimy się od kolęd, puszczanych w galeriach handlowych, wyprzedaży i promocji, by na koniec utonąć w banałach wylewających się z radia i telewizji. W tym całym świergocie gubi się jak zawsze pierwotna melodia. Wiem, że do stołu usiądę z rodziną, dla której ważniejsze są ostatnie plotki na Pudelku i nowa kochanka wujka Staszka, niż barszcz na stole i kolęda w sercu.




Komentarze

  1. O tak! Komercyjne Święta mogą przytłoczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak ta cała wymuszona ,,atmosfera" jest okropna. Uwielbiam twoje historie. Czekam na jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty